| |
|
|
Reklama


|
|
|
| Najbliższy mecz: I kolejka Plus Ligi: AZS Częstochowa - Delecta Bydgoszcz już za:
(23.10.2010 r. godz. 17:00) |
Historia cz.1
Dzieje najstarsze 1945-1989
Od improwizacji do profesjonalizmu
Klub
Uczelniany Akademickiego Związku Sportowego powołano 8 marca 1945
roku, tworząc sześć sekcji sportowych, m. in. siatkówki mężczyzn,
w której grali: Gordon, Wiśniewski, Szmidla, Zabłocki, Stępniewski,
Chmurko i Falkowski.
Największym sukcesem do połowy lat pięćdziesiątych było
zdobycie mistrzostwa Śląska w konkurencji zespołów studenckich.

Fotografia ze zbiorów M. Hrehorowa
|
Jedna z pierwszych zachowanych fotografii siatkarzy AZS Częstochowa
przedstawiająca zespoły kobiet i mężczyzn. Zdjęcie wykonano
18 kwietnia 1948 roku.
W górnym rzędzie od lewej: Adam Miller, Adam Secomski, Jerzy
Lemański, Andrzej Zajęcki, Zygmunt Siedlecki, Mieczysław
Hrehorów - kapitan i prezes klubu, Seweryn Plebanek i Tadeusz
Bojanek.
W dolnym rzędzie od lewej: Alfred Szmekiel, Alicja Słocińska-
Borkowska, Jadwiga Kuśmierczyk, Danuta Jędrzejczyk- Lible,
Wanda Nowak-Gospodarek, Maria Politańska-Krowicka i Janina
Korusiewicz. |
Debiut ogólnopolski wypadł w 1961 roku w mistrzostwach politechnik, zorganizowanych przez AZS Gdańsk. Wśród dziesięciu zespołów częstochowianie zajęli trzecie miejsce. W barwach ówczesnego AZS wystąpili: Władysław Zajda, Dariusz Białek, Marian Dulęba, Andrzej Grabowski, Henryk Potelarski, Marian Kik, Henryk Kotowski, Kazimierz Kuczewski, Roman Siemiński, Janusz Piątkowski, Marian Truskowski i Ryszard Zalewski.
Aż do przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych siatkarze poprzestawali na zdobyczach w rywalizacji akademickiej. Największym sukcesem było w 1969 roku mistrzostwo w konkurencji politechnik. Niezłe wyniki skłoniły kierownictwo klubu do zgłoszenia drużyny w rozgrywkach pod auspicjami PZPS. Okazja była przednia, bo zaczynali właśnie studia Wiesław Czaja i jego brat Bogdan, Marek Oleś, Jerzy Ujma, Marek Jędrzejczak i Andrzej Czerwik.
W 1972 roku akademicy wygrali rozgrywki o mistrzostwo okręgu i po barażach awansowali do drugiej ligi. W skład tamtej druzyny wchodzili: Jan Adamus, Marian Kustra, Wiesław Warkiewicz, Marek Jędrzczak, Wiesław Czaja, Andrzej Czerwik, Marek Oleś, Jacek Głowacki, Romuald Mączniewski, Adam Kielichowski i Jerzy Ujma. Trenerem był Henryk Kunicki, a od spotkań barażowych - pozyskany z Krakowa, Zbigniew Mickiewicz.
Debiutanci
AZS przez cały sezon balansował na pograniczu strefy spadkowej i dopiero po barażach zapewnił sobie ponownie status drugoligowców. W drugim sezonie wylądowali na czwartym miejscu w tabeli, a na dokładkę wygrali mistrzostwa politechnik. Jesienią 1974 roku dołączył do drużyny Władysław Kustra. Właśnie wtedy zrodziła się po raz pierwszy myśl o podboju ekstraklasy. Drugie miejsce w tabeli dawało prawo do gier w turnieju kwalifikacyjnym, ale rywalizacją z Gwardią Wrocław, Stoczniowcem Gdańsk i AZS Warszawa przerosła siły ówczesnej drużyny. Jesienią 1975 roku odeszli Wiesław Czaja i trener Zbigniew Mickiewicz, przybyli - Tadeusz Madej i Janusz Majkusiak, który przejął szkolenie zespołu. Miłym zaskoczeniem była seria zwycięstw zakończona pierwszym miejscem w tabeli z przewagą trzech punktów nad najgroźniejszym rywalem - Beskidem Andrychów. W turnieju barażowym zabrakło punktów, zaś rok później zespół popadł w głęboki kryzys i ambitne plany trzeba było odłożyć na później, ale mimo niepowodzenia nastroje pozostały optymistyczne, co wiązano z osobą Stanisława Gościniaka, który właśnie osiedlił się w Częstochowie.
Trzeci rok pracy "czarodzieja" i jego asystenta Janusza Majkusiaka przyniósł wreszcie oczekiwany awans. Powołana właśnie Rada Patronacka zadbała o stronę organizacyjną i bytową. Siatkarze grali jak z nut. Na półmetku objęli przodownictwo w tabeli i nie oddali go do końca rozgrywek.
Jesienią 1979 roku
akademicy debiutowali w ekstraklasie. Po euforii przyszedł zimny prysznic spowodowany serią niepowodzeń. Nie pomógł żywiołowy doping kibiców. Pierwsza liga należała Gwardii Wrocław, Legii Warszawa, AZS-u Olsztyn, Płomienia Milowice i Hutnika Kraków. Częstochowianie grali na miarę swoich sił i ...przegrywali. Utrapieniem były kontuzje, które na pewien czas wyeliminowały Wiesława Czaję, Władysława Kustrę i Andrzeja Czerwika. Zastrzeżenia budziła gra Andrzeja Martyniuka, który zdaniem fachowców, daleki był od wykazania pełni możliwości. Tylko jeden sezon trwała pierwsza przygoda z ekstraklasą, ale drugoligowa kwarantanna trwała tyle samo.
Ekstraklasa 1981/1982 wystartowała dopiero w lutym 1982 roku, po zelżeniu restrykcji stanu wojennego. Na "dzień dobry" akademicy przegrali we własnej hali z Beskidem, potem Gwardią i Resovią. Dopiero w czwartym spotkaniu zdobyli pierwsze punkty kosztem Hutnika. Zwycięstwami zakończyły się też mecze ze Stocznią i Płomieniem, ale było to stanowczo za mało, by myśleć o pozostaniu na pierwszym froncie. Znów nastały wojaże do Goleszowa, Ozorkowa, noclegi w podrzędnych hotelikach i kolacje na dworcach kolejowych w asyście pijaczków.
Drugoligowy "czyściec"
trwał długo. W 1986 roku ruszyła w klubie modna w tamtym czasie działalność gospodarcza. Odmłodzony zarząd, w którym coraz silniejsza pozycje miała Janusz Tobijański postanowił zacząć od ...odmłodzenia drużyny. Pokończyli kariery niektórzy gracze, inni odeszli do bogatych klubów firmowanych przez kopalnie, huty i wojsko. W nowym zespole grali: Dariusz Stanicki, Dariusz Taterka, Roman Mac, Paweł Jordan, Zdzisław Olejnik, Mariusz Lewandowski, Andrzej Winnicki, Robert Matyjka, Dariusz Parkitny i Sławomir Matuszczyk. Malkontenci zaczęli krakać, ze i tym razem skończy się na dobrym wrażeniu, ale trener Jacenty Cierpiał - wspomagany przez prowadzącego reprezentację narodową Stanisława Gościniaka - z optymizmem robił swoje. O awansie zdecydowało w przedostatniej kolejce wygrane spotkanie w Jastrzębiu.
Na jak długo?
zastanawiali się kibice, gdy siatkarze po raz trzeci zameldowali się w ekstraklasie. Po reprezentacyjnej przygodzie wrócił do klubu Stanisław Gościniak. Dołączyli do zespołu młodzi gracze - Krzysztof Stelmach i Marek Kwieciński, ale ligowy debiut nie był miły. Gwardzisci z Wrocławia obnażyli wszystkie braki zespołu, lecz tydzień później w Krakowie właśnie częstochowianie byli sprawcami wielkiej niespodzianki, zdobywając punkty w meczu z Hutnikiem - brązowym medalistą poprzedniej edycji. Sezon 1987/88 był rokiem dreszczowców. Kibice przeżyli aż siedem pięciosetowych horrorów, ale "kapela" Gościniaka grała coraz pewniej i jedną kolejkę przed końcem zapewniła sobie prolongatę statusu.
U progu sezonu 1988/89 postawiono zespołowi ambitniejsze zadanie: miejsce w pierwszej czwórce. Liga grała systemem dwustopniowym, najpierw "każdy z każdym", potem w grupach. Korzystnie zaprezentował się w barwach AZS-u nowy nabytek - Dariusz Marszałek z Resovii. obecnie trener reprezentacji Norwegii. Dobre wiadomości zaczęły napływać z meczów wyjazdowych. wygrane w Nysie, Radomiu, Warszawie, Łodzi i Rzeszowie były najlepszym świadectwem dojrzewania drużyny, która ku powszechnemu zaskoczeniu ukończyła pierwszą rundę na pozycji drugiej. Pasmo sukcesów przerwały dolegliwości Dariusza Stanickiego, który w decydującej fazie rozgrywek musiał poddać się leczeniu, ale czwarte miejsce na mecie i tak było sukcesem bez precedensu.
Choć wynik był lepszy niż oczekiwano, to nawet najwięksi optymiści nie przeczuwali, że najlepsze lata dopiero nadchodzą.
Rok przełomowy 1989
AZS
Częstochowa przeszedł długą drogę od amatorskiego klubu
uczelnianego do współczesnego profesjonalizmu, co w ostatniej
dekadzie XX stulecia zaowocowało pasmem sukcesów.
Latem 1989 roku wokół AZS-u zapanowała atmosfera sensacji.
Powtarzano coraz bardziej nieprawdopodobne wieści o zamierzonych
transferach, padały "głośne" nazwiska. Prawda o tamtych
dniach jest taka, ze rzeczywiście wielu siatkarzy interesowało się
przejściem do Częstochowy, ale trenerzy Stanisław Gościniak i
Ryszard Bosek mieli swoje plany. Interesowali ich tylko
juniorzy.
Jesienią
przyszli do zespołu Andrzej Solski, Radosław Panas i Andrzej
Szewiński. Liga zaczęła się od serii zwycięskich wyjazdów.
Dobrą passę przerwały wypady do Krakowa i Olsztyna. Potem
akademicy znów zgromadzili punkty, ale nawet we własnej hali
nie sprostali studentom z Kortowa, którzy obok krakowskiego
Hutnika byli murowanymi kandydatami na podium. Szansa na tytuł
wydawała się bezpowrotnie stracona, ale w przedostatniej
kolejce krakowianie przegrali w Milowicach i Jastrzębiu, zaś
olsztynianie ulegli Stoczni.
AZS
Częstochowa wyszedł na czoło tabeli. 25 lutego 1990 roku
akademicy stanęli przed wielką szansą. Do pełni szczęścia
wystarczyła im wygrana z Górnikiem Kazimierz. Zaczęli w
stanie lekkiego paraliżu i w ciągu kilkudziesięciu sekund
stracili sześć punktów, mając ogromne kłopoty z przyjęciem
serwisu. Gospodarze grali bardzo serio, bowiem tylko zwycięstwo
ratowało ich przed ruletką spotkań barażowych. Po jakimś
czasie biało-zieloni opanowali drżenie rąk, ale nie zdołali
uratować seta. Dopiero od połowy drugiej partii podyktowali własne
warunki i wygrali mecz na wagę pierwszego tytułu. O godzinie
12:43 Andrzej Skolski i Marek Kwieciński zablokowali Roberta
Malickiego, zdobywając ostatni i najważniejszy punkt w
sezonie. Strzeliły korki od szampana, z trybun spłynęła biało-zielona
lawina kibiców.
AZS mistrzem - 1990
Śpiewy
rozradowanych kibiców słychać było w całym Kazimierzu.
Pierwszy tytuł był zasługą zespołu grającego w następującym składzie:
Zdziesław Olejnik, Krzysztof Stelmach, Dariusz Marszałek, Andrzej
Szewiński, Marek Kwieciński, Anrdzej Solski, Piotr Owczarek, Paweł
Tomaszewski, Roman Mac, Dariusz Taterka, Dariusz Stanicki, Radosław
Panas oraz trenerskiego duetu: Stanisław Gościniak - Ryszard
Bosek.

AZS Częstochowa po zdobyciu pierwszego tytułu w 1990 roku.
|
W górnym rzędzie od lewej: Zdzisław Olejnik, Krzysztof Stelmach,
Dariusz Marszałek, Andrzej Szewiński, Marek Kwieciński, Anrdzej
Solski oraz trenerzy - Ryszard Bosek i Stanisław Gościniak.
W dolnym rzędzie od lewej: Piotr Owczarek, Paweł Tomaszewski, Roman
Mac, Dariusz Taterka, Dariusz Stanicki, Radosław Panas. |
Jesienią
1990 roku gazety sportowe zapowiedziały, że walka o tytuł będzie
wewnętrzną sprawą drużyn akademickich. Przebieg rozgrywek
potwierdził rokowania. Tytuł zdobyli olsztynianie, ale potrzebowali
aż pięciu spotkań, by postawić na swoim. Podobnie było rok później.
Olsztynianie mieli bardziej dojrzały zespół i w pierwszej fazie
rozgrywek szli od zwycięstwa do zwycięstwa. W ostatniej kolejce
rundy "każdy z każdym" doznali jednak we własnej hali
sensacyjnej porażki z drużyną Gościniaka, co potraktowano jako
zapowiedź zmiany warty.
Pierwsze
spotkanie play-off w olsztyńskiej "Uranii" przeszło najśmielsze
oczekiwania kibiców z Częstochowy. To był prawdziwy koncert zakończony
zwycięstwem bez straty seta. Następnego dnia częstochowianie zaczęli
wybornie. Wygrali dwa sety i od stanu 11:7 w trzeciej partii...
przestali grać. Gospodarze poderwani dopingiem swoich kibiców
odrobili straty i wygrali piątego seta. Porażka w "wygranym
meczu" do tego stopnia załamała naszą drużynę, że tydzień
potem w Częstochowie olsztynianie mogli fetować kolejny tytuł.
Trzy razy zwycięstwo - 1993-1995
Do
trzech razy sztuka - powtarzano w mieści latem 1992 roku, ale
optymizm gdzieś się ulotnił, gdy Stanisław Gościniak wyjechał na
roczny staż do Kalifornii. Trenerem został Edward Skorek, ale jak
zaznaczył - tylko do października. Kto poprowadzi drużynę w
trakcie sezonu? - było pytaniem otwartym do inauguracji rozgrywek.
Kosztem obowiązków na Uniwersytecie Warszawskim "Szabla"
został pod Jasną Górą i doprowadził drużynę do drugiego tytułu.
Finał ligi był tradycyjnie akademicki. Częstochowianie startujący
w play-off z pozycji lidera najpierw w trzech meczach półfinałowych
pozbawili złudzeń stalowców z Nysy, a potem równie gładko
rozprawili się z obrońcami tytułu. Świętowanie pod dachem olsztyńskiej
"Uranii" było smakowitym rewanżem za porażkę w
"Polonii".

AZS Częstochowa mistrz Polski 1993.
|
W górnym rzędzie od lewej: Piotr Owczarek, Andrzej Szewiński,
Andrzej Solski, Andrzej Stelmach, Rafał Dymowski, Zdzisław Olejnik,
Edmund Mzyk - sponsor, prezes Yawal System.
W dolnym rzędzie od lewej: Radosław Panas, Paweł Ignacok, Andrzej
Ciuba, Adam Kurek. |
W 1993 roku zmieniono formułę. Siatkarze za mało grają,
powiedzieli związkowi działacze i zafundowali ligowcom
maraton: najpierw każdy z każdym, potem to samo w grupach i na
koniec play-off w wersji uproszczonej.
- Mistrzem będzie Nysa - mądrzyli się fachowcy. Z zespołu ubył
Zdzisław Olejnik, wrócił za to z Turcji Marek Kwieciński. Po
amerykańskim stażu dołączył także trener Stanisław Gościniak,
który miał do dyspozycji: Andrzeja Stelmacha, Radosława
Panasa, Andrzeja Solskiego, Andrzeja Szewińskiego, Adama Kurka,
Piotra Owczarka, Rafała Dymowskiego i grupę zdolnej młodzieży:
Andrzeja Ciubę, Tomasza Krywulta, Mariusza Wiktorowicza,
Grzegorza Otfinowskiego, Pawła Ignacoka, Oktawiana Krzyżanowskiego,
Marcina Nowaka, Krzysztofa Śmigiela i Artura Pieśniaka.

AZS Częstochowa - mistrz Polski 1994.
|
Stoją od lewej: trener Stanisław Gościniak, Andrzej Stelmach,
Marcin Nowak, Krzysztof Śmigiel, Andrzej Solski, Marek Kwieciński,
Zdzisław Olejnik.
Na dole od lewej: Oktawian Krzyżanowski, Mariusz Wiktorowicz,
Artur Pieśniak, Radosław Panas. |
Młodzi grali w drugiej lidze i czekali na swoją szansę.
Pierwsza runda zakończyła się sześciopunktową przewagą nad
Czarnymi Radom i Stalą Nysa. Czwartym zespołem z grupie był
Kazimierz Płomień Sosnowiec. Po rozgrywkach w grupach
akademicy w Częstochowie stanęli do decydującej batalii o złoto.
Przeciwnikiem w play-off była Stal Nysa. Mecze w Częstochowie
przyniosły zwycięstwa 3:0 i 3:1. Mimo przegranych trener
Nysy, Andrzej Kaczmarek nie krył optymizmu, że o wszystkim
rozstrzygnie dopiero piąte spotkanie. Częstochowianie byli
innego zdania i wyjeżdżając do Nysy nie zabrali nawet
szczoteczek do zębów. Mieli rację. Pojedynek był wyrównany,
dramatyczny, ale zakończony pełnym sukcesem. Po
raz trzeci siatkarze wracali do domu ze złotymi medalami i za
każdym razem zdobywali je poza własną halą: najpierw w
Kazimierzu, potem w Olsztynie i Nysie.
U progu następnego sezonu odeszli z zespołu Andrzej Szewiński,
Piotr Owczarek i Adam Kurek. Wydawało się, że trudno będzie
powtórzyć dobry wynik, mimo, że z Turcji wrócił Zdzisław
Olejnik. Rzeczywistość przeszła wszelkie oczekiwania. Bardzo
dobrze wprowadzili się do drużyny Marcin Nowak, Krzysztof Śmigiel
i Oktawian Krzyżanowski.
Już po inauguracji ligi 1994/95 władze PZPS zmieniły
regulamin. Po serii zasadniczej miały być turnieje w dwóch
grupach: medalowej z udziałem czterech czołowych zespołów i
spadkowej. Start do drugiej rundy miał nastąpić z zerowym
dorobkiem. I ta właśnie zasada została zmieniona. Akademicy przystąpili
więc do turnieju z miażdżącą przewagą. Pierwszy odbył się
w Szczecinie. Trzy wygrane po 3:0 z Morzem, Czarnymi i Stalą
Nysa ustawiły biało-zielonych w komfortowej sytuacji. Z dziewięciu
pozostałych spotkań wystarczyło wygrać już tylko jedno, by
po raz czwarty - a trzeci z rzędu - zebrać plon w postaci złotych
medali. Trener Stanisław Gościniak skorzystał z okazji i do
woli dał pograć młodym dublerom. Zespół nie roztrwonił
dorobku i zameldował się na mecie z przewagą 10 punków nad
wicemistrzem - Stalą Nysa. Ostatni turniej odbył się w Częstochowie,
zaś widzowie po raz pierwszy fetowali sukces we własnej hali.

AZS Yawal Częstochowa mistrz Polski 1995.
|
Stoją od lewej: Edmund Mzyk, Stanisław Gościniak, Zdzisław
Olejnik, Andrzej Solski, Radosław Panas, Andrzej Stelmach,
Marcin Nowak, Oktawian Krzyżanowski, Marek Kwieciński.
W dolnym rzędzie od lewej: kierownik zespołu Andrzej Dziubała,
Artur Pieśniak, Mariusz Wiktorowicz, Krzysztof Śmigiel, Rafał
Dymowski. |
Ukoronowaniem
dobrego sezonu było zdobycie Superpucharu, w którym wystąpili
zdobywcy Pucharu Polski - siatkarze Metalplastu Bielsko, mistrz
serii B - Legia Warszawa i "wynalazcy" turnieju -
gracze Morza EsPeBePe Szczecin. Pierwsze półwiecze istnienia
klubu przyniosło w piątej dekadzie serię sukcesów. Tymczasem
w kraju zachodziły zmiany, które odcisnęły swoje piętno na
wszystkich dziedzinach życia. Wyniki sportowe nie mogły
powstrzymać nadchodzącego kryzysu.
Latem 1995 roku, dokładnie w jubileuszowym 50-tym roku istnienia
akademickiej siatkówki, na klubowym monolicie zaczęły pojawiać
się niebezpieczne rysy. Wiele spraw wymagało pilnych uregulowań,
albo przynajmniej nowego spojrzenia. Kryzys przybierał niepokojące
rozmiary, ale na szczęście odmieniony zarząd opanował trudną
sytuację. W pierwszym roku nowego półwiecza za klubowym
sterem stanął Andrzej Gołaszewski. Nowy prezes zdołał skupić
wokół siebie grupę energicznych działaczy, ale zmiana
kierownictwa i struktury klubu wywołała nerwowość zawodników,
co natychmiast wykorzystali przedstawiciele konkurencji. Do
Beniaminka z Kędzierzyna odeszli Andrzej Solski i Radosław
Panas. Zdzisław Olejnik postanowił bronić barw Stilonu Gorzów.
W Polskę ruszyli też Rafał Dymowski, Andrzej Ciuba, Grzegorz
Otfinowski i Mariusz Wiktorowicz. Malkontenci ogłaszali koniec
ery czterokrotnych mistrzów i zapowiadali rychły koniec
legendy. Nowy zarząd uporządkował sytuację i pozyskał
zaufanie Edmunda Mzyka, prezesa firmy Yawal System. Umowa
sponsorska została przedłużona. Środki finansowe od
strategicznego sponsora i licznej grupy firm wspierających
przyniosły serię spektakularnych transferów. Do Częstochowy
przybyli Piotr Gruszka, Damian Dacewicz i Robert Prygiel. Do
pierwszego zespołu dołączył po rekonwalescencji Michał
Chadała. Yawal AZS prezentował się ciekawie. Był najmłodszym
i najwyższym zespołem ekstraklasy, ale połączenie obowiązków
pucharowych z mocno rozbudowanymi rozgrywkami ligowymi wystawiało
siły zespołu na ciężką próbę.
Następna strona ->
Dodał:
+ Wersja do druku | Artykuł przeczytano: 53341 razy.
<-Wróć
|
|
|
 Oprawę taneczną na meczach DOMEX TYTAN AZS Częstochowa zapewnia z Częstochowy |
|
|
|
|